Spotkałem znajomego. W sklepie. Co w tym dziwnego?
Ja robię tam często zakupy, ale on przecież mieszka w innej części miasta.
No i nie dawało mi to spokoju. Niczym rasowy detektyw postanowiłem to sprawdzić…

Podjeżdżam kilka kilometrów do sklepu, bo…
No dobra – może nie byłem jak detektyw. Ale z iście detektywistyczną pasją zacząłem zadawać pytania w stylu „co Ty tu robisz?!”. Znajomy długo nie mógł znaleźć racjonalnego powodu, dla którego co tydzień robi zakupy kilka kilometrów od domu.

„A bo tu wiesz… jakoś tak fajniej, przyjemniej, rozumiesz…”.

Ani parking nie był lepszy pod tym sklepem, ani ceny niższe, ani wybór większy. Po chwili jednak doszliśmy, co sprawia, że jakaś magnetyczna siła odpycha od innych sklepów i przyciąga tu.

Wózki! Wózki sklepowe były po prostu wygodne, zaś w innych okolicznych sklepach a to się zacinają, a to są brudne, a to nie ma ich gdzie odstawić po zakupach. A te miały jeszcze wygodne uchwyty na reklamówkę i podpórkę na nogę.

Mała rzecz, którą klienci docenią
Dlaczego taki przydługi wstęp? Bo to był dla nas obu szok: niby nic. Głupi wózek na zakupy. A to właśnie on decydował, gdzie co tydzień wydamy kilkaset złotych.

I żeby choć ten wózek był niesamowity a to nie: zwykły wózek.

Ale gdy konkurencja robi błędy w podstawowych rzeczach, to nawet zadbanie o te podstawy może nas wyróżnić na plus. W Polsce ciągle jesteśmy na tym etapie: miej obsługę klienta na zwykłym poziomie, a klienci to docenią, jakbyś co najmniej cudów dokonywał.

Sklep… internetowy???
Sklep internetowy rządzi się prawie tymi sami regułami, co stacjonarny. Musi mieć znaną i wygodną lokalizację (adres www), miłą obsługę (infolinia), przejrzyste rozłożenie towarów (menu + wyszukiwarka) i… wygodny wózek (zwany częściej koszykiem!).

Gdy zapytano klientów, którzy kupują w Internecie, dlaczego nie dokończyli zakupów, to odpowiadali bardzo różnie. Większość odpowiedzi da się jednak skrócić do prostego „nie odpowiada mi koszyk, jest niewygodny”.

Źródło badań:
https://baymard.com/lists/cart-abandonment-rate

Tak być nie może!
Coś trzeba zmienić. W końcu dlaczego mam trafiać na złe koszyki w sklepach? Postanowiłem zrobić mały cykl – mini-poradnik: jak poprawić koszyk w sklepie internetowym – na co zwracać uwagę? Już niedługo kolejne części – może zainspiruję Cię do zmian?

Hej, ale ja nie chcę czekać – powiesz – już dziś chcę sprzedawać więcej.
OK, tak na szybko dwie rady:

  1. Zainstaluj moduł porzuconych koszyków! To świetne narzędzie, dzięki któremu jesteś w stanie pomóc klientom dokończyć zakupy. Jeśli masz sklep na SOTE, to polecam ten: https://moduly-sote.pl/marketing/8-porzucone-koszyki-i-pop-up-newslettera-modul-sote.html
  2. I jeszcze ważniejsze: zapytaj swoich klientów, co przeszkadzało im w zakupach u Ciebie?

Bądź dociekliwy. Podobnie jak mój kolega z początku tekstu, nie od razu przypomną sobie, co możesz poprawić. Ale ich wiedza jest najcenniejsza, a okazane im zainteresowanie zaprocentuje szybciej niż myślisz.

I trzy pytania na koniec do Ciebie:
A Ty co ostatnio zmieniłeś w swoim koszyku?
I jak często przechodzisz proces zakupowy w swoim własnym sklepie, by wyłapać niedogodności, które napotka klient? Czy choć raz na miesiąc ?

12 lipca 2018 | Tagi: ,

Grzegorz Frątczak

Jego przygoda z eCommerce zaczęła się w 2010 od zbudowania start-upu, który zdobył 20 000 użytkowników. Doświadczony menedżer z dyplomem MBA, coach, a obecnie przede wszystkim przewodnik po ecommerce dla klientów Convertis. W Convertis odpowiada za sprzedaż, marketing i zarządzanie firmą.

UX expert | Strateg | Sprzedawca